Amatorów podwodnej żeglugi nigdy nie brakowało. W XX wieku nastąpił prawdziwy wysyp miniaturowych łodzi podwodnych, konstruowanych przez zapaleńców, najczęściej w prywatnych garażach i przydomowych ogródkach. Od lat zbieram informacje na temat tych domorosłych stoczniowców, pragnących podążać śladami kapitana Nemo. Niektóre konstrukcje opisałem na "łamach" Facta Nautica, jak np. ostatnio CAPTAIN NEMO. Zazwyczaj są to jednostki zbudo- wane w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji i w Niemczech. Wydaje mi się, że pierwszą łodzią podwodną powstałą w Polsce mogła być jednostka opisana w roku 1957 w "Dzienniku Bałtyckim". Oto cała treść tej notatki:
-----"Szczeciński spawacz 22-letni Adam Kotarski przeprowadził udane próby z miniaturową łodzią podwodną własnej konstrukcji. Mimo początkowych niepowodzeń młody konstruktor wraz z kolegami zbudował łódź podwodną, która w ostatnich dniach na przeprowadzanej próbie zanurzyła się wraz z czteroosobową załogą na głębokość 8 m i przebywała pod wodą około 20 minut." I to wszystko.
-----W przytoczonym tekście rzuca się w oczy brak jakiejkolwiek informacji o poruszaniu się i napędzie tej jednostki. Można sądzić więc, że konstrukcja Adama Kotarskiego nie była w istocie łodzią podwodną, lecz podwodnym pojazdem bez napędu, przeznaczonym do pływania na holu. Niewykluczone też, że była ona podwodną kabiną, tak jak domek podwodny MEDUZA, wyko- nany dziesięć lat później przez Antoniego Dębskiego i jego zespół z klubu nurkowego "Posejdon". Patrząc na zdjęcie, trudno uwierzyć, że zmieściła się w takiej łupince czteroosobowa załoga!
-----Być może, ktoś wie coś więcej na temat łodzi podwodnej Kotarskiego. Będę wdzięczny za kontakt.
|